Jak donosi Dziennik Gazety Prawnej właściciele zagranicznych hoteli płacą biurom podróży i przewoźnikom za przywiezienie turysty z Polski do zagranicznego ośrodka wypoczynkowego lub za zorganizowanie wczasów w zagranicznym kurorcie.
Krajami, które najbardziej zabiegają o polskich turystów są kraje Afryki Północnej takie jak Maroko, Tunezja i Egipt. To kraje jednego z najprężniej rozwijającego się turystycznego rejonu świata. Za każdego turystę można otrzymać do pięciu dolarów. Zyskują na tym linie lotnicze, biura podróży, właściciele pensjonatów, domów wczasowych i hotelarze.
Prowizje są wypłacane również przez hotelarzy z Europy, jednak są one niższe ze zrozumiałych względów. Kraje arabskie nie mają bowiem tak jak europejskie ustabilizowanej bazy noclegowej i muszą więcej inwestować w promocję i sposoby przyciągnięcia turystów. W tych właśnie krajach powstaje co roku kilka tysięcy nowych miejsc noclegowych. Inwestowane są gigantyczne pieniądze w nowe hotele i ośrodki wypoczynkowe. Te inwestycje muszą od razu przynosić zyski i powoli się amortyzować. Każdy klient wydaje się być na wagę złota i ma to odzwierciedlenie w relatywnie wysokich prowizjach za przywiezienie klienta.
Tak więc trwa walka o polskiego turystę. Polski turysta bowiem nic nie robi sobie z globalnego kryzysu. Potrafi odmówić sobie wielu rzeczy, ale nie wyjazdu wakacyjnego.
